Księga penisa:
zobacz z wierzchu
rozbierz go




Archiwum kochanki:
2005
kwiecień (1)
maj (3)
czerwiec (1)
październik (1)

2006
styczeń (5)
luty (1)
marzec (2)
kwiecień (1)
maj (2)
lipiec (4)
wrzesień (3)
październik (3)
listopad (9)
grudzień (9)

2007
styczeń (6)
luty (8)
marzec (6)
kwiecień (2)
maj (2)
czerwiec (8)
lipiec (5)
sierpien (8)
wrzesień (4)
październik (1)
listopad (1)
grudzień (2)

2008
maj (1)
czerwiec (3)
lipiec (3)
sierpien (1)
listopad (2)

2009
kwiecień (1)
maj (1)
czerwiec (3)
lipiec (6)
październik (2)
listopad (4)
grudzień (5)

2010
styczeń (4)
luty (7)
marzec (2)





"Sex to zmysłów czar w rytmie naszych ciał..."

zdjęcie: Ryan
szablon: colld

Nowy rozdział >> sobota, 4 kwietnia 2009 17:42:53
To się dopiero nazywa nowy rozdział. Zupełnie wolny stan, pełen zmian. Uporządkowywanie i godzenie się z zaszłą sytuacją. Ale nic nie może dziać się na siłę. Potrzeba czasu. Śmiejmy się z tego po prostu kiedyś. Zapomnijmy o tym, żyjąc z dnia na dzień. Niech to wszystko nas czegoś nauczy, wypali smutek i żal. Póki, co nie chce nic więcej, tylko aby coś drgnęło, choćby tyłem do przodu, żeby zmieniły się nasze relacje, na lepsze. Chodź i tak nie będzie jak kiedyś. Chodź i tak mam na ten temat jeszcze dużo do powiedzenia. I wciąż wątpię, czy warto ciągnąć coś, co daje tyle bólu, czy ta cała wielka przyjaźń jest potrzebna. Byłabym skłonna stwierdzić, że nie ma przyjaźni na świecie. Ale chyba, aż tak bardzo nie zachwiało to moim systemem myślenia, bycia i trwania. Przyjaźń rządzi się swoimi prawami, ale ma też granice. Są rzeczy, których się nie robi. Tak jak nie wypada czasami czegoś powiedzieć w towarzystwie. Niepisane prawa. Dobrych ludzi nie można szybko zmienić, ale na pewno można spowodować to, że zwątpią, czy naprawdę warto takim być. Tkwi to we mnie bardzo głęboko, gdy ucichnie, po chwili i tak wraca. Za dużo zdrowia mnie to kosztuje. Jestem zmęczona tą sytuacją, za długo to trwa, ciągnie się za mną jak najczarniejsza przeszłość. Mega dystans, stos żalu i pretensji. A ja chce, żeby MI było dobrze, nie będę ustępować, wszystkim iść na rękę i z każdym żyjątkiem się liczyć, w końcu do cholery szynkę też lubię. Najlepiej byłoby uciec, odciąć się od tych wszystkich spraw, zmartwień. Cieszyć się swoim życiem. Ale niestety nie jest mi to wszystko obojętne, tylko nie rozumiem właściwie dlaczego. Przyjdzie taki dzień, że pisanie dobrymi chęciami nie wystarczy i co wtedy? Znów cierpienie? Po co? Czuję się jak zbity pies w tym tkwiąc, a nie do tego Pan Bóg mnie stworzył. Chce się uwolnić. Chce.
Przesycenie żalem. A poza tym naprawdę wszystko w porządku i to jak najlepszym. Mnóstwo radości wokół i we mnie. Optymizm, chęci zdobywania świata, moc i siła. Nie można mieć wszystkiego.
komentarze [0]