Księga penisa:
zobacz z wierzchu
rozbierz go




Archiwum kochanki:
2005
kwiecień (1)
maj (3)
czerwiec (1)
październik (1)

2006
styczeń (5)
luty (1)
marzec (2)
kwiecień (1)
maj (2)
lipiec (4)
wrzesień (3)
październik (3)
listopad (9)
grudzień (9)

2007
styczeń (6)
luty (8)
marzec (6)
kwiecień (2)
maj (2)
czerwiec (8)
lipiec (5)
sierpien (8)
wrzesień (4)
październik (1)
listopad (1)
grudzień (2)

2008
maj (1)
czerwiec (3)
lipiec (3)
sierpien (1)
listopad (2)

2009
kwiecień (1)
maj (1)
czerwiec (3)
lipiec (6)
październik (2)
listopad (4)
grudzień (5)

2010
styczeń (4)
luty (7)
marzec (3)





"Sex to zmysłów czar w rytmie naszych ciał..."

zdjęcie: Ryan
szablon: colld

tak >> sobota, 30 czerwca 2007 16:20:47
niczego w życiu nie żałuję.
Za mało wiem, żeby ocenić to inaczej. Papier maturalny jest, ale nawet z nim jestem nikim. Plany i marzenia, ale czy na pewno?

pora zacząć się uczyć.
nikt nie powiedział, że będzie łatwo.
komentarze [13]

Fallus >> środa, 27 czerwca 2007 17:43:39
Warto zaznaczyć, że stąd nazwa 'fellatio', czyli sposób oralnego pobudzenia mężczyzny. Mówimy tu o miłości francuskiej [odpowiednik zaspokojenia kobiety: cunnilingus], stymulacji ustami, wargami czy językiem. Który facet nie próbował zrobić tego sam? Oczywiście znaleźli się i tacy, którym się to udało, co mogą zawdzięczać jodze albo rozmiarowi penisa znacznie przekraczającym normy. W końcu doszliśmy do określenia penis. I będzie właśnie o nim. Jak się okazuję ważna z niego osobistość.
Kiedy nasi młodzi chłopcy zaczęli się interesować bardziej tym, co noszą zawsze przy sobie i mogą wykorzystać bardziej efektywnie? W podstawówce to raczej, nie było się czym interesować. W gimnazjum zaczyna sie spowolniony okres dojrzewania chłopców [w końcu dziewczyny są już odpowiednio wyrośnięte i wygrywają od dawna w kosza, siatkę czy zbijaka]. W liceum na porządku dziennym: ile masz centymetrów?
A kto jest temu winny? Kobiety.
Myśl faceta: "Penis odgrywa znacznie większą rolę, odkąd kobiety przejęły ster i wykazują inicjatywę. Panie lubią umięśnionych i dobrze wyposażonych mężczyzn. Dla nich na pewno liczy się rozmiar." Zakompleksienie panów na tym punkcie jest zatrważające. Inaczej, po cóż komu byłaby viagra? [podobno całkiem niezły to biznes, co chwile słychać o fałszerzach niebieskich tabletek] Jest popyt to jest i podaż. Ach, ten ogólniak.
'Penis to żart ewolucji, zdradliwy podarunek, niezależny twór zwisający między nogami. Ludzie to praktycznie jedyne ssaki wyposażone przez naturę w przyrząd seksualny z wyłącznie hydraulicznym mechanizmem erekcji, bez żadnej kostnej czy chrzęstnej konstrukcji podtrzymującej (...). Ten bezradny wisielec (...) ma ogromne znaczenie zarówno dla mężczyzn (jak sądzą kobiety), jak i dla kobiet (o czym przekonani są mężczyźni). Wygląda na to, że dziś jest to prawdą bardziej niż kiedykolwiek wcześniej."
Mało tego, pamiętam krótką, lecz skuteczną wymianę zdań pomiędzy Tobą, a wychowawcą. -"Ty to, szkło powiększające potrzebujesz!" -"chyba pomniejszające" albo pytania typu "w której nogawce go nosisz?" [Ty: "pośrodku", co wynika z rodzaju bielizny jaką stosujesz, ale nie będę Cię nagminnie tłumaczyć].
Zawsze to samo. Samoocena faceta jest wyraźnie podbudowana, jeśli ma czym walczyć w spodniach. Nie do końca rozmiary są od niego zależne, a więc, gdy widzi rzecz niezadowalająco stara się coś poprawić. Biznes można zbić również na książkach i gadżetach informujących o przedłużeniu, wzmocnieniu i innych bajerach.
A do czego jest to nam właściwie potrzebne? Dzięki takiemu myśleniu w naszych oczach zyskują tylko faceci zanadto nie wyróżniający się z tłumu, nie chwalący się 35cm w zwisie, a swoją drogą czy takie 40-45cm [plus erekcja] może być przyjemne? Wsadzisz tyłkiem, wyjmiesz gardłem.
Co jeszcze facet musi mieć? Bary z 2m, cycki nadające się do stanika i łapska ładujące 70kg na jeden palec [wytrzymałość tego 21 również wliczając]. Drodzy mężczyźni muszą mieć to wszystko, co ma zaimponować, pomijając drugą główkę, tą na karku.
Nie wspomnę już o masturbacji, która jest 'jak mruganie oczami'. Niedługo, jak będę spotykać się z kimś, drugim pytaniem po ile masz lat, będzie ile masz w zwisie/wzwodzie [odpowiednik: ile mogę zarobić]. Dochodzimy do pewnego rodzaju absurdu. Panowie, fallus Wam tylko wisi i nie jest dla nas tak ważny jak się Wam wydaje. Róbcie z tego, co macie po prostu dobry użytek, a i 2m w barach nie będą potrzebne.
Frag. zapożyczono: "El Pais" oraz dialogi sytuacyjne.
komentarze [6]

niewiadomo >> niedziela, 24 czerwca 2007 23:18:32
"U pewnych ryb zdarza się, że dany osobnik jest na przemian raz samcem, raz samicą. Dzięki tej możliwości zmienności organów rozrodczych nie ma nigdy problemów z zapłodnieniem. Trochę podobnie sytuacja wygląda u ptaków, u których samiec uczy się rozpoznawać samicę metodą prób i błędów, nie ma bowiem w głowie obrazu partnerki. Czasem kończy się to śmiercią, gdy ogłupiały samczyk próbuje kopulować z wrogiem. Ród mógłby więc wyginąć, gdyby nie pewno sprytne zabezpieczenie. U samic, które za długo pozostają starymi pannami, rozwijają się wewnątrz ciała narządy rozrodcze męskie. Może więc zapłodnić samą siebie."
Kalina Beluch na podstawie Vitus B. Dröscher "Cena miłości"

dobrze, że my nie jesteśmy samowystarczalni.
komentarze [3]

Podróże kształcą >> środa, 20 czerwca 2007 23:39:50
Czarne schody. Dworzec. W holu pan z rozstrojoną gitarą, bez poczucia rytmu. Obok Ty. Nie! to my, schodzimy po stopniach, trzymamy się za ręce. Razem. I takie mało istotne jest dokąd [?]. A tak bardzo, bardzo ważne, że z Tobą i dla Ciebie.
'Pierwszym skutkiem szczęścia jest poczucie mocy.'

Tak miało być. Nie, nie, nie!
Słoneczna kropelka, kropelka złotych marzeń...
komentarze [6]

Czy kastraci mogą uprawiać seks? >> niedziela, 17 czerwca 2007 20:52:58
'Tak, mogą. Kastracja- dokładniej mówiąc usunięcie jąder- nie oznacza, że penis staję się nieużyteczny. Kastraci mogą mieć erekcję i orgazm (choć nie wytwarzają spermy) [przyp. red.: tak, istnieje orgazm bez wytrysku; tak, rozmawiamy o mężczyznach]. W Indiach, gdzie kastratów uważa się za świętych, mężczyznom wraz z jądrami usuwa się penisa, odcinając nożem całe przyrodzenie. Zabieg ten często bywa śmiertelny (...)'

Robert Matthews i Nick Smith

W sumie nic dziwnego, że uznawani są za świętych, pewnie i tak są nieliczni. Jak widać, nawet w Indiach nie jest się świętym od ręki.
komentarze [5]

matko >> sobota, 16 czerwca 2007 11:08:25
Truskawkowo [-e Studio, piękny program dla młodzieży za czasów młodości]- wszędzie hasłowo, ironicznie, minimalistycznie.
min. 175 cm i miła aparycja. A co na to egzegeci?
Adam dopytywał się o Ciebie. To już w jakąś niepokojącą skrajność popada. I wcheaven i propaganda prlu zdecydowanie zdaje się być zbędna [żeby nie napisać nie pomoże]. Absurdy. Ot, to. Bez kabaretowo i znów będą wakacje.
Zbyt wiele pytań, zbyt mało odpowiedzi. Odpowiedzi zostawiam na sierpień. I tu mam wbitego ćwieka. Nie wiem, ile minie czasu, zanim powiem to głośno.
Brak przekonania.
Krzyżówki, programy, antytezy, książki zaburzające moje podstawowe czynności życiowe.
I wcale nie jest o Tobie. Jest o życiu bez Ciebie. I tak nie potrafię zrozumieć tego poniedziałku. Spłynęło, ale... nigdy więcej Serdeńko.
komentarze [3]

dawka dobrego humoru >> niedziela, 10 czerwca 2007 10:11:56
'I zapomnij, ze jesteś, gdy mówisz, ze kochasz'
I co? Nastawiłam się na ten poniedziałek, jak na wyrocznie i będę chodzić niezadowolona, gdy pójdzie coś nie tak. Gdybym pisała bezosobowo, tutaj [kliknij] wyszłaby ta kobieca natura. Jakie to proste. Kobiety z Wenus, Mężczyźni z Marsa, a właściwie, co ja tu robię?
'Całe życie czekamy na nadzwyczajnego człowieka, zamiast zwyczajnych ludzi przemieniać w nadzwyczajnych'
Nikt mi nie musiał Ciebie przemieniać, bez żadnego czary-mary [nauczono pisowni], bez cudów i innych takich. Znowu kobieca natura. Jesteśmy wielkie.
'Zawsze można mnie przytulić, kiedy nie można mnie uratować.' Ty chamie, dlaczego, czegoś nie zrobiłeś? Oschły gest? Bez przytulania, bez buziaka w policzek? Dziki nie jesteś. Dobry rok Cię wychowywałam. Oschłe 'cześć', to pa.
"Miłość istnieje tylko dla tych, którzy o niej myślą." Przecież sobie Ciebie nie wymyśliłam, nie jesteś wytworem mojej wyobraźni, moich ideałów. To Ty wszystko kształtowałeś. Nic na opak.
"Nie można rozwiązać problemu za pomocą świadomości, która ten problem stworzyła" Nie jesteś moim problemem. Możesz być tylko moją radością.
'któż jednak powie, że za tymi chmurami nie ma słońca?'
[B. Prus orazi inni sentymentalni]
komentarze [4]

Abrakadabra >> środa, 6 czerwca 2007 09:50:54
Nie ma Cię w moim życiu. Nie ma Cię w moim otoczeniu, nie piszesz, nie dzwonisz. Takie czary-mary. W sumie czego się spodziewałam po naszym 'pożegnalnym' spotkaniu, chciałam Ci dać w mordę. Nienawidzę Cię za robaczki świetojańskie od Gielografa rozwieszające na sznureczkach, między nas, sex. Czyste pożądanie. Wyzymające każdą kropelkę, rodacy do pracy. Budujemy autostrady jak za Gierka. Nienawidzę tych wszystkich chaotycznie poruszających się cząsteczek, które posyłały [nie]werbalne komunikaty: "podejdź", "nie pożałujesz", "zrobię to jak nikt inny'. Ja pierdole. Czy to wszystko tylko na tym się opierało?
Mam 18 lat [po 18tych już się odejmuje, podobno].
Nie ma Cię, ale to nie znaczy, że miejsca też nie posiadamy.
Słodka idiotka, tak jak lubisz.
Gra słów i skojarzeń, tak jak lubię.

Wychodziłam od Ciebie bez emocji. Szkoda, że nie można zobaczyć środka. Do dziś nie wyrzuciłam tego, nie odreagowałam, nie umiem o tym z kimś pogadać. Nie umiem przyznać się do tylu rzeczy. Zegarmistrz światła.
komentarze [5]